niedziela, 4 maja 2014

#14 Szmaragdowe światło + koniec Alice's Diet + 1 dzień Skinny Pink Diet.

Bilans :
* kajzerka - 178 kcal
* jogurt owocowy - 118 kcal

Razem : 296 kcal / 500 kcal

Nareszcie mogę spokojnie, normalnie napisać, jak mi tego brakowało. !
Więc zacznę od tego, że rzucam Alice's Diet. Jak dla mnie naprawdę dobra dieta, ale nie mogę.
Codziennie muszę zjeść obiad, (bo jak wiadomo mama mi nie odpuści, a jeśli zjem chociaż małą porcję to już jest dobrze) a w tej diecie są dni głodówki, no na samej wodzie i herbacie.
A to nie przejdzie.
Szukałam innych diet na internecie i Waszych blogach, na początku znalazłam Giovanni's 30. Zachęcająca, ale są dni na samych jabłkach. Odpada, następna.

Po przekopywaniu i rozważaniu kilku/kilkunastu diet, wybrałam właśnie SPD.
Wydaje mi się odpowiednia. Co z tego będzie, to zobaczę, ale mam nadzieję, że mi się uda.
Pozostało tylko czekać. :)


Ćwiczenia :
* 240 brzuszków
* 50x nożyc pionowych i poziomych
* 100 pajacyków
* 10x unoszenie nogi w siadzie prostym
* 50x wymachów nogą w bok
* 20 przysiadów Plié

sobota, 3 maja 2014

#13 Ograniczam do kilku słów + 6,7 dzień Alice's Diet.

Cześć chudzinki, dzisiaj dużo nie napiszę, bowiem piszę z tel. ._.
Od 2 dni psuł mi się laptop (a w tym internet) i skończyło się na tym, że postanowiłam przeinstalować system. Do tej pory to robię, jutro już napiszę normalnie.
Dzisiejszy limit nie przekroczony, dzień zaliczony, ćwiczenia także.
Jutro już normalnie wejdę też na Wasze blogi, przepraszam że dzisiaj tego nie zrobię, ale z telefonu nie dam rady, bo to naprawdę trudne. Hahah dla mnie wszystko jest trudne.
Więc to tyle, tak krótko bo fatalnie się pisze z tel. Jeszcze raz Was przepraszam i do jutra miśki. <3

czwartek, 1 maja 2014

#12 "Jak feniks z popiołów powstaje.." + 4,5 dzień Alice's Diet.

Witajcie chude aniołki, przepraszam, że wczoraj nie napisałam, ale nie miałam siły. Byłam padnięta, nie dałam rady psychicznie. Czemu. ? Bo kolejny raz zawaliłam. Jak jeden dzień, to drugi też musiał się spieprzyć...Wczoraj zjadłam z 700 kcal, to straszne.
Ale dzisiaj już jest lepiej. O mało co. ! Rodzicom zachciało się jechać na lody i oczywiście byłam namawiana. Powiedziałam, że mi się nie chce, wolę zostać. Ale nic nie skutkowało, w szczególności na mamę, bo drugi raz z rzędu nie chciałam jechać. Ostatnio było do wujka..
Ale tym razem jakbym zjadła lody, to nie wybaczyłabym tego sobie. Trzeci raz z rzędu zawalić. ? O nie ma mowy.
Zmieściłam się ładnie w dzisiejszym bilansie i z powrotem powracam do diety, którą mam nadzieję, już nie będę zawalać. Ale nie wiem jak to będzie z dniami głodówkowymi.
Mama mi daje spokój (jeśli można to tak nazwać), jak zjem obiad. Muszę zjeść obiad, bo nie odpuści. Nie wiem co ja zrobię, będę chyba co chwilę chodzić do toalety i wypluwać jedzenie, jeśli się nie domyśli.
A zaczęła się majówka, czas na odpoczynek od szkoły. Och, nareszcie. !


Bilans :
* 2 kromki chleba - 130 kcal
* plasterek sera żółtego - 53 kcal
* mały kawałek piersi z kurczaka - 45 kcal
* połowa gałki tłuczonych ziemniaków - 26 kcal
* mizeria - 5 kcal

Razem : 259 / 300 kcal


Mimo zawalonych dni, waga wciąż się utrzymuje, a nawet spada.
Po jedzeniu mam 45 kg, a przed 43-4 kg. Już się bałam, że pokaże się z 1-2 kg więcej.
Jeśli do wieczora zgłodnieję, to mam jeszcze 40 kalorii do dyspozycji hahah. A jeśli nie zgłodnieję, to będę wdzięczna. :)

Ćwiczenia :
* 220 brzuszków
* 40x nożyc pionowych i poziomych
* 50 wymachów nogami w bok
* 200 pajacyków
* 10 minut szybkiego biegania
* 20 przysiadów Plié
* 10x unoszenie nogi w siadzie prostym

Spróbowałam dzisiaj przysiadów Plié, które podobno są dobrym ćwiczeniem na szczupłe uda. Może coś w tym jest, baletnice, które są szczupłe je przecież robią. I jak chodziłam na zajęcia taneczne, a miałam z choreografką, która też zajmuje się baletem, wśród innych zawsze były też te przysiady. Zrobiłabym ich więcej, jednak nadal mam problemy z kolanami, które nie przestają boleć.
A co do ostatnich ćwiczeń na uda z unoszeniem nogi, to chodzi w nim dokładnie o to : "Unoszenie prostej nogi w siadzie. Usiądź w siadzie prostym. Żeby zabezpieczyć plecy, możesz oprzeć je o ścianę. Zegnij prawą nogę w kolanie, lewą pozostaw wyprostowaną. Stopę lewej nogi ustaw w pozycji flex, czyli w zgięciu. Wykonaj wdech, następnie na wydechu unieś prostą nogę w górę najwyżej jak potrafisz. Utrzymując nogę w górę ponownie wykonaj wdech, po czym opuść nogę i zatrzymaj tuż nad podłogą. Ćwiczenie powtórz 10 razy, po czym zmień stronę." Stąd -> [klik]
A Wam jak minął dzień. ? :) 

wtorek, 29 kwietnia 2014

#11 Znacząca cisza + 3 dzień Alice's Diet.

Dzisiaj wszystko się zmieniło. Nawet nie mam co pisać bilansu, zawalony dzień.
Moja mama zaczęła jasno mówić, że albo coś zjem albo idę do lekarza. Zaczęła mi wmawiać anoreksję. 
Nie mam anoreksji do cholery. ! Najpierw śniadanie, które na szczęście przemyciłam do książki i nie zjadłam. Po szkole obiad. Mówiłam, że zrobiłam sobie płatki z mlekiem, a wcześniej zjadłam kotleta (matko, nie..), nie uwierzyła. W kółko mówiła, że się martwi. Że jeszcze 3 tygodnie temu przychodziłam ze szkoły i pytałam się, co na obiad. Że marudziłam, kiedy nie było dwóch dań, a teraz ciągle mówię, że nie jestem głodna. Tylko że ja naprawdę nie jestem głodna. ! Poddałam się. Wolałam zjeść, niż trafić do lekarza. Nie wiadomo co by jeszcze wymyśliła, może psycholog. ? 
Ha, tak, dalej mi wmawiaj, że mam anoreksję, to do cholery tak będzie. ! Anoreksja to choroba psychiczna, a wydaje mi się, że ja jej nie mam. Nie wydaje mi się, ja jej nie mam.
Ale przez szantaże, groźby i mówienie, że wie, że nie jem, ustąpiłam. Z pokorą zjadłam obiad w postaci gałki ziemniaków i sałaty pekińskiej (bez mięsa, bo i tak wie, że nie jem), a później jeszcze bułka. Niby niewiele, ale liczyłam, że dzisiaj będę na samej herbacie. Naprawdę nie byłam głodna. Rano wypiłam herbatę z imbirem, po szkole również, a później jeszcze jedną herbatę. Sałatki mogłabym jeść dużo, bo jest naprawdę mało kaloryczna, a pyszna, zwłaszcza jak się doda kawałki pokrojonego pomidora, trochę marchewki i jakieś dwa pokrojone plasterki ogórka, a to wszystko polać przyprawą do sałatek. Ma mało kalorii, a jest pyszne, uwielbiam tą sałatkę.
Inne posiłki będę sobie odpuszczać, ale obiady będę jeść. Rozkopywać, chować, czy nie wiadomo co, ale jeść wystarczającą ilość, bym ja była zadowolona z bilansu i mama, że jem 'ciepły posiłek'. Słodycze nadal będę chować, wyrzucać (wątpię bym była wstanie to zrobić...), jednak co któryś dzień jeść, bo tak jak mówiłam ostatnio, lepiej zjeść na jakiś czas coś słodkiego i mieć spokój, niż nie jeść, a nabawić się napadu i przytyć 5 kg. :)
Podsumowując, dzisiaj dzień jak najbardziej nieudany. Jutrzejszy limit wynosi 200 kcal, więc mam nadzieję, że zmieszczę się w nim z obiadem. A śniadanie postaram się przemycić i po drodze wyrzucić z drugim śniadaniem.
Na dniach, kiedy pije się samą herbatę, łatwiej mi będzie w wolne dni lub weekendy. Mogę cały dzień spać (lub udawać, że śpię) albo wyjść z domu.
Dodatkowo w maju na dwa dni mam jechać do dziadków, bo tata nie odpuści, a tam będzie na pewno tłuste jedzenie...dawno u nich nie byłam (z 10 lat. ?) i nie będę się czuć tam komfortowo. A niech tylko babcia spróbuje mnie przymuszać do jedzenia... Oby był tam internet, proszę.
Zrobię lekcje i mam spokój, bo przenieśli nam sprawdzian z historii. <3
Jedyny plus z tego dnia to taki, że zauważyłam, że wygląd brzucha się zmienił. Jest płaski. ! Płaski brzuch, jak to pięknie brzmi. Wcześniej również miałam płaski  odkąd pamiętam (to jedna z dwóch części ciała, która mi się podoba. Bo tą drugą są wystające obojczyki, ale nie jakoś tak bardzo, tylko..w sam raz.). Teraz dodatkowo mam delikatne zarysy mięśni na brzuchu, cudownie. <3

Ćwiczenia : 
* 200 brzuszków
* 30x nożyc pionowych i poziomych
* 50 pajacyków
* 30 wymachów na każdą z nóg


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

#10 Czemu akurat "Napoleonka". ? + 2 dzień Alice's Diet.

Bilans :
* wafel ryżowy - 35 kcal
* 1 plasterek pomidora - 3 kcal
* 4 plasterki ogórka
* herbata zielona
* połowa Napoleonki - 105 kcal

Razem : 143 kcal / 150 kcal

Bilans nie przekroczony, zaliczam dzień jako udany. :) Tak naprawdę 1/2 Napoleonki zjadłam, by mama widziała, że coś przy niej jem. Powiedziałam, że w szkole jeszcze zjadłam kromkę, 2 pizzerinki i jestem najedzona, chyba uwierzyła. Kto by zjadł 2 pizzerinki w jeden dzień..?
Nie byłam głodna. To głupio zabrzmi, ale chyba najadam się przez sen. xd
Dwa dni pod rząd śni mi się, że jem i później mam wielkie wyrzuty, że to zjadłam, ile ma kalorii..raz jakiś hamburger, a tej nocy kisiel czy jakiś sorbet. I co najdziwniejsze, rano jak się budzę jestem pełna, nie czuję głodu. Wspaniałe, ale to i tak pewnie wytwór mojej wyobraźni.
A może faktycznie zaspokajam się podczas snu i w dzień nie potrzebuję hahah. Nie, na pewno tak nie jest. Idiotko, ale bzdury myślisz.
Dzisiaj trochę poćwiczę i odeśpię z 2-3h, bo na wolnym spałam po 8-11h, a teraz ledwo 6h, nawet nie jestem pewna, czy nie 5h.
Padam, muszę się przespać.
Później edytuję i dodam ćwiczenia, trzymajcie się. <3

Edit. 
Ćwiczenia :
* 25x nożyc pionowych i poziomych
* 50 pajacyków

Mało ćwiczeń, jednak czuję, że więcej nie dałabym dzisiaj rady, zwłaszcza po spaniu.
Boję się jutra. Jutro dzień na herbacie z mlekiem, ale nie wiem jak ukryć przed mamą to, że nie nic nie zjem. Dzisiaj już próbowała we mnie wcisnąć krokieta czy zupę, ale fakt, że zjadłam tą kremówkę chyba trochę ją uspokoił i nie drążyła. Na szczęście. Nie chcę chcę, by dowiedziała się o mojej diecie, nie może. O cięciu się to już całkiem, o nie. ! To by ją zraniło, obwiniałaby się, a tego nie chcę. To moja mama i kocham ją oraz rozumiem, po prostu nie może się dowiedzieć. Rano zrobię dla siebie jajecznicę, by widziała, że coś "jem" i spakuję do woreczka, który po drodze do szkoły wyrzucę.
A obiad. ? Cholera. Wymyślę coś, może wymówka, że składałam się z przyjaciółkami na dużą pizzę/lub byłyśmy na kebabach i nic nie zmieszczę w siebie. Pójdę spać, by nie dopytywała.
Najgorsze, że w środę mam sprawdzian z historii, nic nie umiem. Jak ja się pouczę, tam jest mnóstwo dat i wydarzeń do ogarnięcia, o władcach i innych pierdołach nie wspominając.
Dzisiaj już schodzę z bloga, muszę zrobić jeszcze matematykę i przypomnieć sobie słówka na kartkówkę z hiszpańskiego.
Do jutra, każdy dzień jest kolejnym krokiem do sukcesu. :) .x

niedziela, 27 kwietnia 2014

#09 Kręta droga do sukcesu + 1 dzień Alice's Diet.

Bilans :
* zwykła herbata
* zielona herbata z imbirem :)


Witajcie motylki, jak się trzymacie. ? :)
Mam dobry humor, nawet bardzo. Jak do tej pory nic nie zjadłam, tylko wypiłam dwie herbaty i wodę, i jeśli nic się nie zmieni do końca dnia, to pierwszy dzień diety pójdzie jako zaliczony.

Obawiałam się, że będzie o wiele trudniej powstrzymać się przed jedzeniem, ale o dziwo nie jestem głodna. Czuję się najedzona, może to zasługa herbaty. ? Albo silnej woli, ha. ! Oglądałam nawet 'Ewa gotuje' i teraz 'Ugotowani', a patrząc na jedzenie nie czuję głodu. No musiałam jeszcze pokłamać, że zjadłam.. Jako, że jestem sama w domu (razem z rodzicami i bratem miałam jechać do wujków, ale się wymigałam), to wyciągnęłam jakieś miski i polałam zupą, na talerz dałam okruszki chleba, by było widać, że faktycznie "jadłam". Jestem mega szczęśliwa. Nie dałam się namowom, by zjeść tosta, ryżu, wafla z malinowym dżemem, a on jest naprawdę pyszny. Robiła go moja babcia, a jak dla mnie ona robi najlepsze dżemy na świecie. <3
Jutro sobie zjem, oczywiście do limitu 150 kcal. Na śniadanie 'coś', by mama się nie czepiała, że idę z pustym żołądkiem do szkoły i trochę obiadu, by rodzice widzieli, że jem. Do 150 kalorii, dam radę.



Ćwiczenia : 
* 100 pajacyków
* 20x nożyc (pionowych i poziomych)
* 190 brzuszków
* 30 wymachów na każdą nogę
* -"- w bok


Jutro poniedziałek, a z nim znienawidzony przeze mnie basen. I powtórka z biologii, dzień pełen atrakcji..zobaczymy jak to będzie. Każda z nas da radę dojść do sukcesu, wierzę w to. <3

sobota, 26 kwietnia 2014

#08 Alicja.

Bilans : 
* 4 wafle ryżowe z serem białym, 1 plasterkiem sera żółtego i 4 cienkie plasterki pomidora + wszystko posypane chilli - 145 kcal
* jogurt owocowy Bakoma - 126 kcal
* chipsy - 410 kcal

Razem : 681 kcal / 500 kcal


I z jedzenia to by było na tyle. Przekroczyłam i to mnie denerwuje. Z moim podejściem i mówieniem sobie, że nie dam rady, naprawdę daleko nie zajdę. Ale zaczynało się tak pięknie..od rana zjadłam tylko te wafle ryżowe, które z pomidorem (ma mało kalorii) są pyszne. No a później wróciła mama z zakupów i co. ? Musiała kupić chipsy i jogurt. Na pierwszy ogień poszedł jogurt, a chipsy to już...chciałam je wyrzucić, bo wiedziałam, że jak tego nie zrobię to je zjem, ale oczywiście mnie pilnowała. Mówiłam już, że jak chce kupić jakieś słodycze, chipsy etc, to niech kupuje mojemu bratu, a mi wafle ryżowe, musli, jogurt naturalny albo otręby. Chociaż nie, z tymi otrębami to przesadziłam. Zapychają - i owszem, ale mają też sporą ilość kalorii. W 7 gramach (czyli jakaś łyżka) jest 25 kcal. Odpada.
I mam już postanowione, od jutra przechodzę na Alice's Diet. Myślę, że wytrzymam. Trzeba wierzyć, bo wiara w siebie to podstawa, prawda. ? Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Chciałam przejść od poniedziałku, ale z uwagi na to, że w poniedziałek mam basen to..nie dam rady.
Czemu. ? Po basenie jestem strasznie głodna, woda wyciąga ze mnie chyba wszystko, łącznie z postanowieniami. A że w pierwszym dniu tej diety jest sama herbata, to odpada, a w drugim ograniczenie do 150 kcal, to po basenie zjem wafle ryżowe, a mamie się wmówi, że jadłam na mieście. To chyba jest najlepsze w tym, że się chodzi do szkoły. Nikt mnie tam nie pilnuje, ile i co jem.
Jeszcze poćwiczę, by spalić te chipsy i jogurt, to chyba najlepszy pomysł.


Ćwiczenia :
* 15x nożyc pionowych i poziomych (1 dzień miesięcznego wyzwania)
* 200 pajacyków
* 30 wymachów na każdą nogę
* 30 wymachów w bok na każdą nogę
*180 brzuszków

                                                       Trzymajcie się chudzinki. .x